© copyright by Parafia pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Jeleniej Górze
       e-mail: krzyz_jg@legnica.opoka.org.pl
 
Co dobrego w Jeleniej Górze ?.
Z archiwum ..
Co dobrego 10 05 2018


Drodzy jeleniogórzanie, drodzy internauci,

          Już minęła Wielkanoc, już wiosna, a w Karkonoszach zwały śniegu i serdecznie zachowane w pamięci bardzo wielu jeleniogórzan wspomnienia o Ludziach Gór, którzy zginęli w walce z żywiołem natury. W Karkonoszach - w Kotlinie Łomniczki jest cmentarz gdzie odpowiednio ułożone kamienie z napisami na nich świadczą o miłości do tych, którzy w górach pozostali.
         Karkonosze, wydawałoby się, łagodne, przystępne, przyjazne (Śnieżka 1603 mnpm) są jednak bardzo niebezpieczne. Niedawno w Biuletynie „Carissimus” Roczniku Nowicjatu Towarzystwa Jezusowego w Polsce nr 59 - ukazało się wspomnienie Ks. Michała Gołębia - wikarego w kościele NMP w Karpaczu, jednocześnie należącego do GOPR-u.
      Tekst piękny, wzruszający, wart przeczytania, refleksji - dedykuję Drogim Internautom i całą serdecznością z przekonaniem oraz zaufaniem, że artykuł ten będzie doceniony.



                                                                     Wasza siostra w Chrystusie Panu Ewa C



Odnaleziony przez Poszukującego...


          Śnieżna biel przecinana krawędzią narty, prędkość, uczucie kontrolowanego opadania, bycia „niesionym”... Zjazd przerwany nagle i niespodziewanie szumem lawiny, jej bezlitosnej mocy. Serce bije niemiłosiernie szybko... kilka chwil walki o to, by pozostać na powierzchni... a później wszystko się zatrzymuje, wszystko wraz z życiem, ciemność i cisza...





                    Był piękny, słoneczny, lutowy dzień 2005  roku, Karkonosze, Karpacz. To ostatnia zima w czasie moich „KULowskich” studiów i ostatnie ferie studenckie. Po porannej Eucharystii na prośbę proboszcza poszedłem do szkoły, by z klasą, pierwszokomunijnych  dzieci przeprowadzić katechezę „o spowiedzi”. Na temat wybrałem obietnice Pana Jezusa dla tych, którzy odprawią dziewięć pierwszych piątków miesiąca. Jeszcze przed południem byłem w domu, w telefonie czekała na mnie wiadomość: „Lawina, dwóch zasypanych w Kotle Małego Stawu, stawić się ze sprzętem lawinowym.” Przygotowanie do wyjścia z domu zajęło kilka minut, dotarcie do dyżurki karkonoskiego GOPR kilka następnych. Tam dowiedziałem się, że zasypani to moi koledzy, ratownicy: Daniel i Mateusz. Daniela znałem wiele lat, Mateusza krócej, ale to z Mateuszem, spędziłem cały poprzedni dzień na górskim dyżurze: byliśmy na patrolu w górach i diagnozowaliśmy wzrastające z powodu huraganowego wiatru zagrożenie lawinowe w Kotle Białego Jaru.
         Teraz chodziło o to, by jak najszybciej ich odnaleźć i wydobyć na powierzchnię. Oby nie było za późno. Gdy dotarliśmy na lawinisko zobaczyliśmy potęgę działania przyrody, jej niszczycielska moc. W pobliżu terenu akcji ratowniczej był już śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, do którego „pakowano” wydobytego jako pierwszego z lawiny Daniela. Zobaczyłem także grupę gorączkowo pracujących ratowników. Podbiegłem do nich. Odkopywali Mateusza, to już ostatnie ruchy łopatą lawinową, po chwili pojawiają się zarysy kurtki... czerwono-niebieskiej z błękitnym krzyżem - takiej jaką miałem na sobie. Tego ściskającego gardło wrażenia nigdy nie zapomnę. Doświadczyłem wtedy, po raz pierwszy bardzo mocno, prawdy, że noszenie błękitnego krzyża, to nie tylko duma i honor, ale także zapowiedź ceny, którą być może trzeba będzie zapłacić, by słowa ratowniczej przysięgi nie pozostały tylko słowami: „Dobrowolnie przyrzekam pod słowem honoru, że póki zdrów będę, na każde wezwanie naczelnika lub jego zastępcy - bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie, i udam się w góry celem niesienia pomocy ludziom jej potrzebującym...”. Po chwili Mateusz był na powierzchni. Został wydobyty z 3,5 metrowego śnieżnego dołu. Szybkie badanie, natychmiast resuscytacja, i podczas pierwszych uciśnięć klatki piersiowej: majestatyczne Karkonosze, ratownicy GOPR, lekarz i Niebo usłyszeli słowa: „Władzą otrzymaną od Stolicy Apostolskiej udzielam ci odpustu zupełnego i przebaczenia wszystkich twoich grzechów, w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Ciało Mateusza zdawało się nie reagować na te słowa, ale dusza otrzymała dostęp do duchowego powietrza łaski. Kilka minut później górską ciszę przerwał warkot śmigłowca. Mateusz został zabrany do szpitala w Hradec-Kralove w Czechach. Długie godziny czekaliśmy na dobre wiadomości, ale te nie nadeszły. Daniel i Mateusz nie przeżyli lawiny, obrażenia wewnętrzne były zbyt duże.
         Po kilku dniach odbył się na jeleniogórskim cmentarzu pogrzeb Daniela. Po konsolacji mama Daniela poprosiła o rozmowę. Widziała we mnie kolegę jej syna, ratownika a przede wszystkim księdza. Ta rozmowa była potrzebna także mi. Razem poszukiwaliśmy odpowiedzi na pytanie, co w tym zdarzeniu jest wolą Bożą dla nas i dla zmarłych. Rozmowa przyniosła ukojenie i dar ufności w Bożą miłość, tę „na teraz” nie do końca zrozumiałą. Kilka dni później pogrzeb Mateusza na wrocławskim cmentarzu. Szczególnie wzruszała mnie pełna spokoju postawa mamy Mateusza, pani Ewy. W uszach brzmiały mi jej słowa wypowiedziane tuż przed początkiem ceremonii pogrzebowej: „Proszę o rozmowę, wiem, że przyniesie pokój serca”; przed oczami „przewijał się” niemal jak film, przedostatni dzień życia Mateusza i nasz wspólny, ostatni dyżur.
         Po kilku dniach odwiedziłem, panią Ewę we Wrocławiu. Zanim wszedłem do pokoju, gdzie była przygotowana kawa i ciasto, mama Mateusza poprosiła, bym wszedł do pokoju jej syna. Powiedziała, że nic tu nie zmieniła odkąd Mateusz wyjechał na dyżur w Karkonosze. Otworzyła tylko, na wieść o jego śmierci, szufladę jego biurka i znalazła w niej, na samym wierzchu: książeczkę do nabożeństwa. Teraz mi ją podała. Była to pamiątka I Komunii Świętej, z lekko, pożółkłymi stronami, nieznacznie przetłuszczonym i zabrudzonym brzegiem kartek, taka „wymodlona”. Nagle z książeczki wypadła kartka i jak pożółkły jesienią liść spadła na wykładzinę. Natychmiast schyliłem się, by ją podnieść. Na kartce była wyrysowana tabela. Dziewięć wierszy i dwie kolumny, a w kolumnach daty i podpisy księży, całość zatytułowana: dziewięć pierwszych piątków miesiąca. Patrzyłem oniemiały na milczące świadectwo dziecięcej, Mateuszowej pobożności i ufności. Kontemplowałem nieskończone miłosierdzie i wierność Boga, który obiecał pierwszokomunijnemu dziecku, gdzieś we Wrocławiu, że będzie z nim w godzinie jego śmierci i ogarnie go mocą swej miłosiernej łaski, że stanie się bezpieczną ucieczką z zimna i mroku śnieżnej lawiny, i przygarnie go we wszechogarniające ciepło, i blask swojego Serca.
         "Przyrzekam w nadmiarze miłosierdzia Serca mojego, że wszechmocna miłość Moja udzieli tym wszystkim, którzy komunikować będą w pierwsze piątki przez dziewięć miesięcy z rzędu, łaskę pokuty ostatecznej, że nie umrą w stanie niełaski mojej ani bez sakramentów i że Serce Moje stanie się dla nich bezpieczną ucieczką w godzinę śmierci.”
         Pomyślałem, że już wtedy, gdy Mateusz odchodził po raz dziewiąty od kratek konfesjonału i od ołtarza Eucharystycznej mocy, posilony pokarmem z nieba, Dobry Bóg myślał nad spełnieniem swojej obietnicy. To może wtedy poprzez swojego anioła zaszczepił w moim sercu, sercu kochającym góry, pragnienie bycia ratownikiem. Bo obiecał Mateuszowi, że go odnajdzie i przyprowadzi do siebie. Obiecał, że wydobędzie go z górskiej lawiny, z niedostępności zabezpieczonego po wypadku miejsca, gdzie wolno wchodzić tylko ratownikom górskim.
         „Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”. Lubię myśleć, że tam, wtedy w górach, nad śnieżną jamą „Mateuszowego grobu”, jak nad grobem swojego przyjaciela Łazarza stał Jezus w czerwono-niebieskiej kurtce z błękitnym krzyżem (takiej jaką ja miałem na sobie, takiej jaką miał Mateusz) i wyciągając rękę z serdecznym uśmiechem na ustach mówił: „Szukałem cię i odnalazłem - bo obiecałem”.
          Olga Tokarczuk w książce „Podróż ludzi Księgi” napisała: „Kiedy wyrusza się w podróż, należy pamiętać, że mimo wszystkich przygotowanych tras, map, zarezerwowanych noclegów oraz przypadków i niespodziewanych wydarzeń, to Bóg rozwija przed nami ścieżki. To On stwarza bezdroża, żebyśmy mogli wytyczyć przez nie drogi, On wyznacza granice, żebyśmy mogli je przekraczać. On, jakby przez nieuwagę, pozostawia między szczytami przełęcze i przez strumienie przerzuca pnie zwalonych drzew. To On, budząc w nas niepokój i poczucie niespełnienia, wyprawia nas w drogę”. Wyprawia nas w drogę, którą sam JEST... w prawdzie, którą JEST... ku życiu, którym JEST. Wyprawia po to, by nas odnaleźć. A odnajduje dlatego, że szuka całym Sercem. Odnajduje - bo obiecał. Jezus Ratownik.


„NIE UMRĄ W STANIE NIEŁASKI MOJEJ ANI BEZ SAKRAMENTÓW I ZE SERCE MOJE STANIE SIĘ DLA NICH BEZPIECZNA UCIECZKA W GODZINĘ ŚMIERCI.”
XII  OBIETNICA  DANA ŚW. MAŁGORZACIE  MARII  ALACOQUE
Materiały archiwalne
Co dobrego - maj
Co dobrego - czerwiec
Co dobrego - sierpień
Co dobrego - wrzesień
Co dobrego - grudzień
Co dobrego - styczeń
Co dobrego - luty
Co dobrego - marzec
Co dobrego - kwiecień

 
Co dobrego w Jeleniej Górze ?.

Drodzy jeleniogórzanie, drodzy internauci,

Co dobrego w Jeleniej Górze?
IHS
             
Miesiąc marzec upływa nam w aurze nie tylko z radością oczekiwanej wiosny, ale w przeżywaniu uroczystości św. Józefa i Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny.
              Miesiąc ten zaczyna się jednak miłym akcentem docenienia kobiet. I choć niektórzy dzień 8-go marca uważają za święto komunistyczne, kiedy to należało pochwalić kobietę, która „na traktorze jedzie i orze”, to jednak takie piosenki, takie myślenie przeminęło i w tym dniu mężczyźni dziękują za istotę kobiecości jaką jest wdzięk, miłość i ofiarność.

             W wielu kościołach w Jeleniej Górze zwyczajny staje się obrazek, jak po skończonej Mszy św. wychodzi z zakrystii młody wikary z naręczem białych tulipanów i rozdaje obecnym paniom po jednym kwiecie. Do dziś pamiętam miłe zaskoczenie, ze dwa lata temu kiedy ks. Tomasz w parafii Matki Bożej Królowej Polski i św. Franciszka wręczył mi ulubiony kwiat - biały tulipan.

              W tym roku w Kościele Garnizonowym panie też przeżyły radość: z dużego szklanego wazonu ks. Piotr wydobywał świeżutkie żółte tulipany i rozdawał kobietom które przyszły na Mszę św. poranną (kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje). Ksiądz Piotr wypowiedział nawet odważnie takie słowa: „Dzięki wam, my mężczyźni stajemy się lepsi”.

              Siostry Magdalenki w Jeleniej Górze od kilku miesięcy zapraszają niewiasty z Miasta i okolic na spotkania w ramach diecezjalnego Duszpasterstwa Kobiet. Głównym przesłaniem formacji jest wskazanie na rolę kobiet w historii zbawienia, poznanie żeńskich postaci biblijnych, będących wzorem dla nas, współcześnie przeżywających swoje powołanie.
        (Kontakt: Zgromadzenie św. Magdaleny od Pokuty - s. Malwina. Tel. 784849533)

              Wysoką rangę kobiet przedstawił w swych książkach pewien Włoch, świątobliwy znawca psychiki kobiecej - zmarły w 1970 roku Sługa Boży ks. Dolindo Ruotolo. Ostatnio coraz bardziej, z wielkim zainteresowaniem czytane są jego książki. Jeleniogórzanki pożyczają sobie nawzajem jego prace, podobno najbardziej znane i rozpowszechniane właśnie w Polsce. Ten bardzo boleśnie doświadczany w swym życiu kapłańskim Ksiądz neapolitańczyk, którego świętość już wyraźnie dostrzegał św. O. Pio wyraził się w pewnym rozważaniu o naturze kobiet:

„Kobieta ma przenikliwą inteligencję i niezwykle wytrwałą wolę, stąd też Bóg nie bez głębszego powodu wybrał ją na pierwszego świadka Zmartwychwstania Jezusa, fundamentu naszej wiary”.

              Tym wiosennym akcentem pełnym czci dla naszego Pana i Zbawiciela, który jest Drogą, Prawdą i Życiem, zachęcam drogich Czytelników - Internautów, by wypłynąć na głębię i rozprzestrzeniać drobne gesty dobroci.

                                                                       Wasza siostra w Chrystusie       
                                                                                                                      Ewa Cyganek


     e-mail: krzyz_jg@legnica.opoka.org.pl
© copyright by Parafia pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Jeleniej Górze

monitoring pozycji